Logo Wydawnictwa Linia

( ... szt. )
Ustawienia
Rejestracja Logowanie
Tu jesteś: Strona główna » Aktualności » Czytaj w sieci » Humanista na giełdzie
Reklama

Humanista na giełdzie

Humanista na giełdzie

  • Wig20 ciąży giełdzie - SCT luty 2020
    Patrząc na warszawską giełdę przez pryzmat indeksu WIG lub Wig20 z pewnością nie można być optymistą. Jednak głębsza analiza rynku pokazuje, że z naszym parkietem nie jest wcale tak źle i można dostrzec liczne powody do optymizmu.

    Regularnie przeglądam warszawski rynek w rozbiciu na poszczególne spółki i w ostatnich dniach wyjątkowo rzuca mi się w oczy rozbieżność pomiędzy notowaniami spółek dużych i mniejszych. Od dawna nie jest tajemnicą, że mamy de facto dwa światy na naszej giełdzie: obszar blue chipów, gdzie dominują napływy i odpływy kapitału instytucjonalnego oraz obszar mniejszych spółek, gdzie co prawda fundusze są obecne, ale prym wiedzie krajowe podwórko w połączeniu z inwestorami indywidualnymi.


    Mieliśmy w przeszłości okresy, kiedy stabilność spółek z Wig20 utrzymywała na przyzwoitym poziomie rynek, podczas gdy małe i średnie spółki spadały. Z racji ich mniejszej wagi w indeksie WIG, nie było to na pierwszy rzut oka widoczne, dzięki czemu okres 2016-2018 nie widnieje jako ponura spadkowa seria na indeksie WIG.

    Obecnie mamy do czynienia z odwróceniem tej relacji. Małe i średnie spółki rosną, podczas gdy elementem ciążącym ku dołowi są spółki największe. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy jest wykres obrazujący siłę relatywną indeksu sWig80 do Wig20.


    Jak widać zmiana trendu nastąpiła na przełomie 2018 i 2019 roku, kiedy to sWig80 odnalazł swój dołek. Jeżeli dobrze pamiętacie pesymizm tamtych dni to dziś możecie śmiało podpisać się pod stwierdzeniem, że kupować należy wtedy, gdy na giełdzie leje się krew. Obecnie sytuacja jest zupełnie inna, wiele z małych spółek wzrosło już o 50% i więcej, a trendy wzrostowe nabierają rozpędu. Jeżeli macie zapamiętać z tego tekstu jedną jedyną rzecz, niech nią będzie powyższy wykres. Małe spółki się przebudziły i nie da się tego zignorować.


    Tym co mocno zaskakuje w powyższym kontekście jest wielka słabość spółek z obszaru Wig20. Patrząc na indeks widzimy, że ociera się on o kilkuletnie minima i niewiele brakuje, żeby zostały one pokonane.

    Podobnie smutno wygląda to w rozbiciu na poszczególne spółki. Przywykliśmy już do tego, że jednym ze słabszych sektorów jest energetyka. Niechlubnym przykładem jest tu PGE, czyli spółka która spada niemal od samego giełdowego debiutu. Jak słusznie zauważa Adam Torchała, problemem w jej wypadku jest stricte polityka i perspektywa wykorzystywania majątku spółki do finansowania kłopotliwych inwestycji, co miało już miejsce w przeszłości.


    Podobnie słabo kształtuje się PGNiG, który spadł w ostatnim roku o 50%. Jeżeli ktoś twierdzi, że w swoich inwestycjach giełdowych trzyma się daleko od energetyki i górnictwa, niech pamięta że w tych spółkach ulokowane są nasze pieniądze z OFE, TFI i w coraz większym stopniu również z PPK. A więc powodów do radości nie ma.


    Niedawno do grona maruderów dołączył PKN Orlen, spółka z przyzwoitymi wynikami, powszechnie chwalona za dobrą kawę na stacjach i program lojalnościowy dla akcjonariuszy. Perspektywa nabycia Energi połączona ze słabymi wynikami za ostatni kwartał sprawiła, że kurs znajduje się najniżej od ponad trzech lat.


    Skalę słabości spółek z Wig20 prezentuje powyższa tabela, zaczerpnięta ze Stooq.pl. Zwracam tu przede wszystkim uwagę na parametr EXI, wyrażony procentowo oraz w formie zielono-czerwonego paska. Pokazuje on, jak kształtuje się obecny kurs spółki w kontekście wahań za ostatni rok. Wartości blisko zera oznaczają, że spółka jest blisko rocznych minimów, a wartości bliskie 100% oznaczają rejony maksimów.

    Jak widać, w górnych 20% skali znajdują się tylko 3 spółki: Dino, CD Projekt i Play. Tymczasem w dolnych 20% jest aż dziewięć spółek, z czego trzy najsłabsze, wymienione wyżej w tekście, ustanowiły w poniedziałek nowe minima cenowe. Ta nierównowaga, wzmacniana dodatkowo przez fakt, że aż 14 spółek w perspektywie ostatniego roku straciło na wartości, sprawia że obraz indeksu Wig20 nie jest szczególnie optymistyczny.


    Przechodząc do mniejszych spółek, które jako grupa szczególnie wyróżniają się w ostatnich miesiącach, warto podkreślić wzrosty, które dokonały się w ostatnim okresie. Indeks sWig80 wzrósł od listopada o 13% i nie zaliczył po drodze większej korekty. Spółki wchodzące w jego skład wzrosły niekiedy jeszcze bardziej.

    Pytanie o jakąś korektę staje się coraz bardziej zasadne. Dobrą okazją do tego są ostatnie niepokojące wieści dotyczące coraz groźniej wyglądającego wirusa, który może uderzyć m.in. w globalne łańcuchy dostaw. Mimo, że patrząc na sam sWig80 spadki nie wydają się duże, na poszczególnych spółkach może to wyglądać inaczej. Jestem raczej zwolennikiem stabilnych wzrostów, przerywanych okresowo drobnymi korektami, aniżeli szaleńczego pędu w górę.

    Duża część rynku nadal w dół


    Mimo, że panujące ożywienie jest zauważalne gołym okiem, nadal wiele spółek, również tych mniejszych, pozostaje w trendach spadkowych. Przeważnie są to spółki, które mają różnego rodzaju problemy. Jeżeli są to problemy kluczowe dla funkcjonowania firmy, nic dziwnego, że notowania lecą w dół. Przykładem takich spółek są chociażby Braster czy BAH.

    Jest jednak grupa spółek, których notowania spadają z powodu dekoniunktury panującej w branży, do której się zaliczają. Mam tu głównie na myśli dwie branże: chemiczną oraz automotive. W tym ostatnim wypadku chodzi o producentów, a nie dystrybutorów. Uważam, ż rysują się tam ciekawe okazje inwestycyjne na dłuższy termin, jeżeli ktoś lubi spółki z tradycyjnych branż.


    Sądzę, że obecnie obserwujemy dość znaczący moment giełdowy. Liczne walory przeszły już do fazy trendu wzrostowego, dając inwestorom możliwość podłączania się do tych ruchów. Jeżeli natomiast ktoś lubi łapać dołki, z pewnością znajdzie spółki kwalifikujące się do akumulacji, np. zgodnie z opisywaną przeze mnie strategią VCA. To właśnie dzięki niej zwiększyłem swoje zaangażowanie w akcje pod koniec 2018 roku, czyli w okolicach giełdowego dołka.

    Portfel Spółek Ciekawych Technicznie


    Portfel SCT zaliczył kolejny po grudniu bardzo udany miesiąc. W styczniu wartość portfela zwiększyła się o 3,50%, podczas gdy poziom indeksu WIG, będącego punktem odniesienia spadł o 0,47%. Aktualny skład portfela nie zmienił się od poprzedniego miesiąca i prezentuje się następująco:


    Wszystkie spółki wchodzące w skład portfela stanowią mocne podmioty, które doświadczyły w ostatnich trzech miesiącach wzrostu cen. Mimo perspektyw wystąpienia korekty, postanowiłem nie redukować pozycji i trzymać je w oczekiwaniu na dalszy rozwój zdarzeń. Uznałem również, że nie będę dodatkowo zwiększał zaangażowania w rynek. Gotówka stanowi zaledwie 20% wartości portfela i chcę ją zostawić jako rezerwę na ciekawe zakupy, które mogą się w przyszłości pojawić.

    Niestety mam problemy z opublikowaniem najnowszego nagrania na YouTube, być może będę musiał nagrać go raz jeszcze. Poinformuję Was, jak tylko film będzie dostępny.

    Podsumowanie


    Z pewnością obserwujemy właśnie bardzo ciekawy czas na rynku. Z pozoru marazm, ale pod spodem bardzo dużo się dzieje. Jako inwestorzy indywidualni musimy umiejętnie przeanalizować tę sytuację i odpowiednio zareagować. Jeżeli będziemy zajmowali pozycję zbyt chaotycznie, może okazać się, że poniesiemy straty. Jeżeli natomiast zaczekamy zbyt długo, ryzykujemy że pociąg odjedzie bez nas.

    Ja sam łączę podejście dywidendowe z trendowym, dzięki czemu udało mi się zrobić duże zakupy pod koniec 2018 roku i obecnie ze spokojem obserwuję poczynania rynku. Jeżeli trendów wzrostowych pojawi się więcej, będzie można z większym optymizmem patrzeć na perspektywy naszej giełdy. Długoterminowo obserwuję też sektor chemiczny i automotive. Tam widzę szansę na tanie zakupy w 2020 i 2021 roku.




  • Cykle sektorowe nadzieją dla inwestorów
    Perspektywa nadchodzącego spowolnienia gospodarczego może zniechęcać niektórych inwestorów do zwiększania zaangażowania w akcje. W końcu dla większości spółek oznacza to mniejsze zamówienia i spadek przychodów. Jednak są branże na GPW, gdzie cykl makroekonomiczny układa się inaczej i jako inwestorzy powinniśmy o tym pamiętać.

    Mówi się, że giełda wyprzedza realną gospodarkę o kilka kwartałów. Mówiąc o realnej gospodarce mamy zazwyczaj na myśli tempo wzrostu PKB, gdyż to ono jest najbardziej rozpowszechnionym wyznacznikiem rozwoju gospodarczego. Jednak podchodząc w taki całościowy sposób do wszystkich giełdowych spółek tracimy z oczu wiele okazji inwestycyjnych. Zapominamy bowiem, że każda branża ma swoje uwarunkowania makroekonomiczne, gdzie bardzo często cykl koniunkturalny kształtuje się zupełnie inaczej.

    Pierwszym przykładem niech będzie branża producentów gier, tak licznie reprezentowana na polskim parkiecie. Można pokusić się o stwierdzenie, że popyt na produkty tych spółek jest zupełnie oderwany od wzrostu gospodarczego, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Być może w sytuacji ekstremalnego załamania koniunktury zainteresowanie grami nieco spadnie, ale poza tym wydaje się, że ten typ rozrywki, o ile dany tytuł ma dobre recenzje, będzie się cieszył wysoką popularnością.

    Innym przykładem spółek o nieco inaczej ukształtowanych cyklach koniunkturalnych jest branża budowlana. W powszechnym mniemaniu, im produkcja budowlano-montażowa wyższa tym lepiej powinny kształtować się zyski spółek z tego sektora. W praktyce okazuje się, że nic bardziej mylnego. Wysyp przetargów organizowanych głównie przez agendy rządowe i samorządy sprawia, że liczne spółki walczą o kawałek tortu nawet kosztem obniżania marż. Skutkiem tego wszystkie podmioty działają na niższych rentownościach i tracą, zamiast korzystać na budowlanej hossie.



    Patrząc na wykres Budimexu widzimy, że dołek cenowy został osiągnięty półtora roku temu, a kurs wzrósł od tego czasu o 100%. A więc w sytuacji, kiedy w gospodarce dopiero mówi się o spowolnieniu, branża budowlana właśnie z niego wychodzi.

    Warto tu wspomnieć o kosztach materiałów budowlanych oraz dostępności pracowników i presji płacowej. Zahamowanie wzrostu wynagrodzeń i dynamiki płac jest powszechnie traktowane jako czynnik negatywny, podczas gdy dla wielu podmiotów notowanych na GPW (w tym dla budowlanki) jest to zbawienie, pozwalające ocalić generowane marże. Znów pozorna logika przegrywa z analizą powiązań i zależności.

    Bardzo ciekawą branżą na tym tle jest sektor automotive. Na naszej giełdzie notowane są liczne spółki, których główną działalnością jest dostarczanie komponentów na potrzeby zachodnioeuropejskich producentów aut. Biorąc pod uwagę fakt, że już od kilku kwartałów notujemy spadek dynamiki rejestracji nowych aut, odbija się to na notowaniach wielu spółek z polskiej giełdy. Świetnym tego przykładem jest Sanok:


    Analizując wykres można powiedzieć, że przecena sięgająca 66% jest już punktem, w którym warto badać atrakcyjność spółki pod kątem inwestycji długoterminowej. Nie raz okazywało się, że kurs akcji zmieniał kierunek na długo przed poprawą wyników raportowaną przez spółkę.

    This time is different?


    Podejście oparte na cykliczności branż ma liczne zalety, ale jedną istotną wadę - zakłada że po okresie dekoniunktury branża podniesie się i będzie silniejsza niż wcześniej. 

    W szybko zmieniających się realiach współczesnego świata nie musi to jednak być zawsze prawdziwe. O ile o branżę budowlaną jestem raczej spokojny, o tyle w wypadku branży motoryzacyjnej musimy zastanowić się, czy w perspektywie kilku kolejnych lat możliwa jest jeszcze większa ekspansja niż w latach 2010-2016. 

    Czynnikami, które trzeba tu wziąć pod uwagę są elektromobilność, trendy ekologiczne wpływające na normy i koszty produkcji aut oraz zmieniający się sposób korzystania z samochodów (odejście od posiadania na rzecz wspólnego korzystania). Z pewnością za kilka lat auta będą nowocześniejsze i bardziej ekologiczne, ale nie musi to wcale oznaczać rosnącego wolumenu produkcji. Może to mieć konsekwencje dla rozwoju branży automotive w Polsce.

    Podobnie ma się sytuacja z branżą bankową, która obecnie przechodzi w Polsce trudne chwile. Z jednej strony można zakładać, że obecne niskie wyceny oferują atrakcyjny potencjał wzrostu, ale z drugiej musimy pamiętać, że obszar finansów zmienia się bardzo dynamicznie (Internet, Revolut, fintechy) i powrót świetności branży bankowej może stać pod znakiem zapytania.

    Podsumowanie


    Odcinając niepewności dotyczące perspektyw rozwoju danej spółki czy branży, warto podkreślić fakt, że wiele sektorów jest dzisiaj atrakcyjnie wycenianych. Trend spadkowy pięknie realizuje się na omawianej branży samochodowej, a podobnie ładnie na branży chemicznej. Można zakładać, że prędzej czy później odwrócenie tych trendów nastąpi, dając inwestorom okazję do uzyskania wysokich stóp zwrotu.

    Warto więc pamiętać, aby nie wpatrywać się ślepo w PKB, ale szukać czynników specyficznych dla danej branży i zajmować pozycję, kiedy wszystko co złe będzie już w cenach. Sprawdziło mi się to w przy budowlance i jestem przekonany, że uda się jeszcze nie raz.





  • Nieruchomości będą droższe i ma to swoje uzasadnienie
    W miniony weekend miałem przyjemność poprowadzić wykład dotyczący nieruchomości w ramach Forum Finansów i Inwestycji, organizowanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tytułem wykładu była atrakcyjność inwestycyjna nieruchomości w kontekście aktualnej sytuacji na rynku.

    W Forum wzięło udział ponad 3000 inwestorów i osób zainteresowanych oszczędzaniem i pomnażaniem pieniędzy. Wielkie słowa uznania należą się tu Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych za organizację całego przedsięwzięcia na bardzo wysokim poziomie. Mam nadzieję, że była to pierwsza z wielu edycji Forum.

    Przygotowując się do wystąpienia postanowiłem omówić dwa zagadnienia. Po pierwsze chciałem odpowiedzieć na pytanie, jakie czynniki wpływają na kondycję rynku nieruchomości oraz czy ostatnie wzrosty cen są uzasadnione. Po drugie chciałem zaprezentować uczestnikom wykładu sposoby zarabiania na nieruchomościach oraz wyzwania i trudności się z tym wiążące. Na obecnym gorącym rynku nietrudno jest popaść w nadmierny entuzjazm i pochopnie postawić zbyt wiele na jedną kartę.

    Poniżej zamieściłem nagranie z mojego wystąpienia, więc zachęcam do zapoznania się z nim na spokojnie. Nie chcę dublować treści zawartych w prezentacji, więc w tym miejscu zawrę tylko trzy główne punkty mojego wystąpienia.


    Dlaczego ceny mieszkań tak rosną?


    Obecna sytuacja cenowa na rynku nieruchomości ma bardzo duże uzasadnienie w czynnikach, które na ten rynek wpływają. Podstawowym czynnikiem są dochody społeczeństwa, rosnące zarówno dzięki wzrostom wynagrodzeń, jak i programom socjalnym. Sprawiają one, że odważniej się zadłużamy i stać nas na zakup nieruchomości nie tylko na kredyt, ale i częściowo za gotówkę. 

    Drugim istotnym czynnikiem są stopy procentowe, znajdujące się od dłuższego czasu na bardzo niskim poziomie. Sprawia to, że początkowe raty kredytów są atrakcyjne, nawet jeżeli w dłuższym horyzoncie mogą wzrosnąć. Jeszcze większy wpływ stopy procentowe mają na atrakcyjność innych form inwestowania, czyli głównie lokat bankowych. W obliczu rosnącej inflacji pieniądze zgromadzone na depozytach bankowych realnie tracą na wartości, co oznacza, że szukamy sposobów za podniesienie swojej stopy zwrotu przy zachowaniu podobnego bezpieczeństwa. Własne mieszkanie na wynajem jest tu bardzo atrakcyjną formą, co znajduje swoje odzwierciedlenie w cenach.


    Trzecią sprawą jest bardzo dobra opinia na temat nieruchomości, jako aktywów. Jest to coś materialnego, co w okresach dekoniunktury nie traci na wartości 70-80%, jak to ma czasem miejsce na rynku finansowym. Do tego sumy, które uzyskujemy z nieruchomości liczone są zazwyczaj w tysiącach złotych, dzięki czemu zauważamy je w naszych domowych budżetach. Nie jest to 50 zł dywidendy, które możemy uzyskać z niewielkiego pakietu akcji.

    To wszystko, w połączeniu z oczekiwaniem dalszych wzrostów cen mieszkań, sprawia że rynek nieruchomości znajduje się dzisiaj na wznoszącej i można oczekiwać, że w 2020 roku ceny pójdą jeszcze bardziej w górę.

    Co dalej z cenami nieruchomości?


    Znając czynniki wpływające na rynek nieruchomości można pokusić się o budowanie określonych scenariuszy cenowych na najbliższą przyszłość. Scenariusze te w dużej mierze zależą od założeń, które przyjmiemy.

    Jeżeli założymy, że w gospodarce czeka nas spowolnienie, które objawi się również zahamowaniem dynamiki wynagrodzeń, wzrostem bezrobocia i spadkiem zamożności gospodarstw domowych, z pewnością nasz optymizm będzie mniejszy. Podobnie uznamy analizując rosnącą inflację i możliwość podniesienia stóp procentowych. Z jednej strony spadnie rentowność wynajmu mieszkań kupionych na kredyt, a z drugiej wzrośnie atrakcyjność lokat bankowych i obligacji. Oba te czynniki powinny przełożyć się na osłabienie popytu na rynku mieszkaniowym.

    Zakładając jednak, że jeszcze przez pewien czas warunki makroekonomiczne będą na podobnym poziomie co dziś, można przyjąć że rosnące ceny nieruchomości będą przyciągały kolejnych inwestorów sfrustrowanych ujemnym realnym oprocentowaniem lokat. Wiedząc, że na depozytach mamy zgromadzone bardzo duże sumy pieniędzy, można oczekiwać że ten popyt wyniesie ceny mieszkań jeszcze wyżej.

    Ja sam jestem zdania, że rynek nieruchomości w 2020 roku pozostanie nadal mocny. Ewentualne spowolnienie w gospodarce będzie potrzebowało trochę czasu, żeby negatywnie przełożyć się na apetyty zakupowe Polaków. Musimy pamiętać też o tym, że popyt inwestycyjny nadal pozostaje wysoki, a jeżeli dobry sentyment się utrzyma, oszczędzający będą przesuwali środki z lokat bankowych na rynek nieruchomości.

    Poniżej prezentuję nagranie z mojego wystąpienia, podczas którego omówiłem powyższe kwestie ilustrując je dodatkowo wykresami obrazującymi zarówno aktualne tendencje, jak i czynniki wpływające na rynek.


    GPW przegrywa walkę o kapitał oszczędzających


    Z przykrością również muszę stwierdzić, że polski rynek kapitałowy nie bez powodu przegrywa z rynkiem nieruchomości rywalizację o pieniądze inwestorów indywidualnych.

    Jako powód można wskazać tu w zasadzie wszystkie aktualne bolączki polskiej giełdy. Znaczną ich listę wymienił niedawno Przemek Staniszewski w świetnym artykule o PPK. Brak stabilnego dopływu kapitału (a w zasadzie stały odpływ), wolty polityczne w spółkach z udziałem Skarbu Państwa oraz opieszałość w ściganiu afer giełdowych sprawiają, że myśląc o ulokowaniu oszczędności życia na długie lata raczej nie myśli się o rynku kapitałowym. Wspomniane czynniki odbijają się również na stopach zwrotu, które gdyby były wyższe, byłyby w stanie przyciągnąć kapitał oszczędzających, jak miało to miejsce w latach 2005-2007.

    Dlatego narzekając na to, że kapitał płynie do nieruchomości, a nie na giełdę musimy uświadomić sobie, że jest to w dużej mierze wina działań i zaniechań polityków wpływających bezpośrednio i pośrednio na kształt i jakość polskiego rynku kapitałowego. I nie chodzi tu o sztuczne kreowanie czynników przekładających się pozytywnie na wyceny akcji, ale o wyeliminowanie tych czynników, które dołują zarówno wyceny, jak i zaufanie.

    Niedawno władze GPW zakomunikowały, że w 2020 roku spodziewają się, w przeciwieństwie do lat poprzednich, napływu kapitału na giełdę mającego swoje źródła w PPK i OFE. Dodatkowo w dniu wczorajszym pokazały się optymistyczne dane z rynku funduszy inwestycyjnych wskazujące, że w grudniu umorzenia jednostek wyhamowały, a w obszarze małych i średnich spółek udało się wypracować niezły plus. Czy obserwujemy punkt zwrotny na GPW? Czas pokaże.

    Pewnym natomiast jest, że jeszcze przez długi czas to rynek nieruchomości będzie pierwszym wyborem Polaków w kwestii lokowania większych sum pieniędzy. Mimo, że obecne ceny mają silne uzasadnienie w czynnikach popytowych, zapewne rok 2019 był pierwszym, w którym dynamika wzrostu cen przekroczyła dynamikę wzrostu wynagrodzeń. A to otwiera drzwi do formowania jakiejś bańki cenowej.

    Jak będzie, zobaczymy.




  • Podsumowanie 2019 i plany na 2020 - SCT styczeń 2020
    Mimo wielu swoich wad, inwestycyjnie rok 2019 okazał się całkiem niezły. Tym, czego można sobie życzyć na rok 2020 jest niewątpliwie przełom na GPW, który pozwoli wyrwać się naszej giełdzie z trwającego od dekady marazmu.

    Słaba kondycja warszawskiego parkietu już tak bardzo spowszedniała, że nawet i narzekać bardzo się nie chce. Indeksy nie chcą rosnąć, kapitał odpływa, spółki są wycofywane przy śmiesznie niskich wycenach, a nowe nie chcą debiutować. Takie właśnie otoczenie mieliśmy przez cały miniony rok i wydawać by się mogło, że trudno będzie uznać go za udany. Jednak z mojego punktu widzenia było zupełnie przeciwnie.

    Postanowiłem ująć dzisiejszy wpis w bardziej osobistej formie. Zamiast pisać ogólnie jak zachowywał się rynek, skupiam się na moich działaniach w kontekście tego, co działo się na rynku. Myślę, że nie ma potrzeby relacjonowania poszczególnych zachowań rynku, o ile nie miały one kluczowego znaczenia dla naszego portfela.


    Marazm dużych spółek i ożywienie mniejszych


    Rok 2019 nie przyniósł przełomu, jeżeli chodzi o panującą na GPW od kilku lat sytuację. Jak zwykle na początku roku mieliśmy wiele oczekiwań i spodziewaliśmy się zmiany nastrojów, ale ta nie nastąpiła. Myślę, że z podobnym oczekiwaniem można wejść w rok 2020.

    Indeks Wig20, który w minionym roku nie zachwycił, odpuściłem już dawno temu. Problemem nie jest oczywiście sam indeks, ale spółki z udziałem Skarbu Państwa wchodzące w jego skład. Już dawno doszedłem do wniosku, że nie mają one przed sobą wielkich perspektyw rozwoju, a jednocześnie są podatne na ryzyko cięcia dywidend i kosztowne projekty uwarunkowane politycznie. 

    Dlatego też pod koniec 2018 roku skupiłem się na mniejszych spółkach i strategia ta się opłaciła. W 2019 roku to właśnie małe walory charakteryzowały się relatywnie większą siłą, mimo że nie o każdej spółce można to powiedzieć. Widać tę siłę w zachowaniu indeksu sWig80, który zakończył trend spadkowy i zanotował dobry wzrostowy rok.


    "Przejechanie" dołka na wielu walorach


    Analiza wykresów spółek z głównego rynku, zwłaszcza tych mniejszych, pokazuje że dołek cenowy wystąpił na nich pod koniec 2018 lub w 2019 roku. Dzisiaj są to już często dynamiczne trendy wzrostowe, które zaczynają przyciągać uwagę inwestorów. Wydarzyło się więc coś znamiennego w tym okresie - trendy spadkowe zmieniły się w trendy wzrostowe.

    Potwierdza się zatem teza, którą postawiłem rok temu, 10 stycznia 2019. Okazało się, że rok ten faktycznie odsiał prawdziwych inwestorów.


    Wiele osób obserwuje dziś wykresy, które są zdecydowanie wyżej niż 12-15 miesięcy temu i zastanawia się, dlaczego wtedy nie kupili.


    Świetnym tego przykładem jest spółka Rainbow, która jest obecnie dwukrotnie droższa niż w październiku 2018. Okienko zakupowe było krótkie i kto nie zdążył się załapać, dzisiaj z pewnością żałuje. Takich spółek jest na GPW więcej.

    Mój najmniej aktywny inwestycyjnie rok od dekady


    Przygodę z giełdą rozpocząłem w 2009 roku i rok 2019 okazał się być rokiem mojej najmniejszej giełdowej aktywności. Świetnym wyznacznikiem tego jest fakt, że na przestrzeni całego roku wykonałem zaledwie 9 transakcji zakupowych na akcjach, z czego około połowy były to transakcje uśredniające pozycje otwarte wcześniej.

    Nie liczę tu oczywiście handlu certyfikatami ING Turbo, gdyż handel nimi był zdecydowanie bardziej aktywny.

    Jednak na rynku akcji główne zakupy poczyniłem w 3 i 4 kwartale 2018 roku. Kupowałem spadający rynek uznając, że w wypadku wielu walorów jest już odpowiednio tanio. Kupowałem tak mocno, że w rok 2019 wszedłem praktycznie maksymalnie zaangażowany w akcje, a wspomniane dodatkowe zakupy finansowane były głównie dopłatami do portfela niż sprzedażą innych walorów.

    Przydatne przy zakupie spółek oraz podczas bieżącego prowadzenia pozycji były analizy raportów kwartalnych publikowane na StockWatch.pl. Zazwyczaj przed każdą decyzją zakupową opartą o fundamenty spółki sprawdzam, co o tej spółce sądzą inni i StockWatch jest jednym z pierwszych miejsc, które odwiedzam.

    Jeżeli chcecie skorzystać z kodu rabatowego na swój pierwszy abonament w serwisie, na hasło HUMANISTA dostaniecie 10% zniżki. Szczegóły zamieściłem we wpisie, do którego przeniesie Was poniższy baner.


    Podstawowym wyznacznikiem moich działań była opisana przeze mnie strategia VCA. Jeżeli ktoś jeszcze nie zaglądał, gorąco polecam, bo zdominowała ona inwestycyjnie cały mój 2019 rok.


    W końcówce 2018 roku zgromadziłem więc portfel spółek, a w roku 2019 skoncentrowałem się na pilnowaniu i powiększaniu tegoż portfela. Nie ukrywam, że są to głównie spółki dywidendowe, których rolą jest generowanie stabilnego dochodu gotówkowego. Moja stopa dywidendy za miniony rok wyniosła ok. 5%.

    Podsumowując ten akapit można powiedzieć, że w minionym roku obserwowałem, jak posiadane przeze mnie spółki kończą trend spadkowy i rozpoczynają trend wzrostowy. Końcówka roku okazała się bardzo dobra (co jest również kontynuowane w styczniu), dzięki temu wartość portfela zwiększyła się w 2019 roku o kilkanaście procent.

    Plany na rok 2020


    Muszę przyznać, że wchodzę w obecny rok bez szczególnych oczekiwań odnośnie rynku. Nie zakładam narodzin wielkiej hossy, bo i czynników jej sprzyjających nie ma wielu. Popyt na polskie akcje ze strony inwestorów zagranicznych bywa kapryśny, a popyt krajowy również pozostawia wiele do życzenia. Wyceny są atrakcyjne, ale przed nami spodziewane spowolnienie wzrostu gospodarczego, które może się przełożyć negatywnie na wyniki finansowe spółek. Z jednej strony pozytywnie stymulowały rynek będą napływające środki z PPK, ale z drugiej dużym znakiem zapytania jest sytuacja OFE. Jeżeli oszczędzający postawią na ZUS, prędzej czy później akcje będą wymieniane na gotówkę, co negatywnie uderzy w rynek.

    W efekcie podchodzę do rynku z bardzo otwartą głową, bez nastawiania się na konkretny scenariusz. Spodziewam się dobrego zachowania sektora gier, głównie za sprawą drugiego życia gier z wiedźmińskiej serii oraz premiery Cyberpunka oraz mam dobre oczekiwania dotyczące branży budowlanej, która może złapać oddech z powodu poprawy dostępności pracowników oraz stabilizacji cen materiałów. W obu wypadkach poprawa wyników jest już jednak w cenie, więc inwestycyjnie nie muszą to być najlepsze typy.

    W moich działaniach stawiam na małe i średnie spółki oraz ostrożne dobieranie przecenionych walorów. Mimo poprawy nastrojów w ostatnich tygodniach, jak i w całym 2019 roku, wiele spółek nadal znajduje się na bardzo niskich poziomach. W wielu wypadkach jest to uzasadnione czynnikami fundamentalnymi, jednak można również znaleźć perełki, których rynek nie dostrzegł. Zamierzam ich aktywnie poszukiwać.

    Nie przejmuję się również obecnym optymizmem panującym na GPW. Na fazie euforii niektórzy zakładają, że cały rok będzie świetny. Warto przypomnieć sobie fakt, że zarówno w zeszłym roku, jak i dwa i trzy lata temu okres grudniowo-styczniowy również był wzrostowy. Dla szerokiego rynku jednak nie zawsze coś z tego wynikało.


    Dlatego nie należy na chwilę obecną ekscytować się chwilowym odbiciem, a trzeba patrzeć na szerszy obraz.

    Inwestowanie w spółki trendowe w 2019 i 2020 roku


    Dzisiejszy tekst nie tylko jest podsumowaniem minionego roku, ale w znacznej części dotyczy również inwestowania w spółki trendowe, którego przykładem jest prowadzony przeze mnie od 2015 roku portfel Spółek Ciekawych Technicznie. Muszę przyznać, że w ostatnich kwartałach w moich prywatnych inwestycjach nie wykorzystywałem mocno tej strategii. Powody są oczywiste - liczne trendy spadkowe na GPW i wąska gama rosnących spółek.

    Dopiero w tym roku zamierzam szerzej wykorzystywać inwestowanie w spółki trendowe. Jak wspomniałem wyżej, wiele z nich zanotowało już swoje dołki na przełomie 2018 i 2019 roku i obecnie rysują już całkiem przyjemne wzrosty. Odzwierciedleniem takiego spojrzenia były ostatnie zakupy do portfela trzech spółek: iFirmy, Leny i Rainbow Tours. Przez okres nieco ponad miesiąca każda ze spółek zarobiła średnio 10%.

    Portfel Spółek Ciekawych Technicznie


    Przechodząc już więc na grunt portfela SCT muszę powiedzieć, że końcówka roku okazała się udana. Od ostatniego podsumowania portfel zyskał na wartości 6,94%, podczas gdy szeroki rynek reprezentowany przez indeks WIG zyskał zaledwie 1,65%.

    W całym 2019 roku portfel zarobił 11,1%, podczas gdy indeks WIG stracił na wartości niecały 1%, co daje ok. 12% przewagi portfela nad rynkiem.


    Nie bez znaczenia jest właśnie ta przewaga, gdyż po raz pierwszy od maja 2017 portfel wysunął się na prowadzenie przed indeksem WIG. W poprzednich miesiącach to stopa zwrotu z indeksu przewyższała zyski z portfela.

    Jest to pokłosie ogólnej sytuacji na GPW, która od połowy 2017 roku zdecydowanie nie sprzyja inwestowaniu trendowemu. Potwierdza to zamieszczony nieco wyżej wykres indeksu cenowego rynku, który również od pierwszej połowy 2017 roku znajduje się w trendzie spadkowym. Dopiero rok 2019 i fakt, że w jego trakcie indeks nie spadł już tak bardzo (niskie wyceny, kto miał sprzedać to sprzedał) sugeruje, że możemy stać u progu jakiegoś istotniejszego odwrócenia. Być może nie zobaczymy go na indeksie Wig20, ale mam nadzieję, że mniejsze walory się w końcu przebudzą. Jeżeli tak będzie, zdecydowanie zwiększę ciężar strategii trendowej w moim portfelu.


    Od grudniowych zakupów w portfelu nie zaszły żadne zmiany. W międzyczasie zaksięgowały się dywidendy z LiveChata i iFirmy, czyli dwóch spółek, które dzielą się zyskiem częściej niż raz w roku. Zaangażowanie pozostaje wysokie, gdyż 80% środków zainwestowane jest w akcje. Na chwilę obecną czekam na rozstrzygnięcie styczniowych wzrostów i nie gonię rynku. Jeżeli pozytywne tendencje utrzymają się w kolejnych miesiącach, znajdziemy jeszcze wiele trendów wzrostowych, które dadzą zarobić.

    Zachęcam do obejrzenia nagrania, w którym analizuję obecny stan rynku oraz szukam spółek, które w perspektywie kolejnych miesięcy zwracają moją uwagę.


    Jeżeli udało Wam się obejrzeć do końca całe nagranie to wiecie już mniej więcej, w jakim kierunku idzie moja analiza. Spodziewam się, że w roku 2020, niezależnie od tego co będzie się działo z indeksem Wig20, notowania mniejszych spółek są warte uwagi. Potwierdziło się to w roku 2019 i sądzę, że i tym razem reguła ta się sprawdzi.

    Ciekaw jestem, jak Wam poszło inwestowanie w zeszłym roku. Zaliczacie go do udanych, czy raczej był to zmarnowany czas? Portfele puste, czy może wypełnione akcjami po brzegi?




  • Forum Finansów i Inwestycji już niebawem! 10-11 stycznia bądź w Warszawie!
    Już na samym początku 2020 roku szykuje się gratka dla wszystkich osób zainteresowanych oszczędzaniem i pomnażaniem swoich oszczędności. W dniach 10-11 stycznia w Warszawie odbędzie się Forum Finansów i Inwestycji - pierwsza edycja nowej imprezy organizowanej przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Widzimy się na Stadionie Narodowym - rejestracja jest darmowa!

    Wydarzenia organizowane przez środowisko inwestorskie były dotychczas adresowane głównie do osób bardziej lub mniej związanych z rynkiem kapitałowym. Tym razem szykuje nam się impreza, na której świetnie odnajdą się również osoby dopiero rozpoczynające swoją przygodę z pomnażaniem oszczędności. A że stopy procentowe nadal są niskie, warto skorzystać z okazji i odwiedzić Forum.


    Forum Finansów i Inwestycji będzie się składało z kilku elementów. Pierwszym są Targi Twoje Inwestycje, podczas których będzie można osobiście porozmawiać z przedstawicielami wielu spółek oraz firm inwestycyjnych. Bazując na moich doświadczeniach z poprzednich lat wiem, że może to być inspirująca okazja do zasięgnięcia wiedzy od osób zawodowo zajmujących się danym zagadnieniem. Obecni będą reprezentanci bardzo szerokiego wachlarza inwestycji i przedstawiciele licznych spółek giełdowych, dzięki czemu uczestnicy targów z pewnością uzyskają merytoryczne odpowiedzi na swoje pytania.

    Druga część Forum będzie miała charakter edukacyjny. Podczas licznych wykładów i debat eksperci z różnych dziedzin inwestycji przekażą praktyczne rady jak uzyskiwać atrakcyjne stopy zwrotu, a jednocześnie wystrzegać się pułapek i ryzyk zarówno na rynkach finansowych, jak i w innych obszarach inwestycji. Nie zabraknie tematyki nieruchomościowej, kryptowalutowej oraz inwestycji alternatywnych, które cieszą się w Polsce dużą popularnością.

    Podczas Forum znalazło się również miejsce na mój wykład poświęcony, podobnie jak podczas ostatniej konferencji WallStreet w Karpaczu, inwestowaniu w nieruchomości. Pokażę jak bardzo zmieniają się ceny poszczególnych klas nieruchomości oraz czy te wzrosty są uzasadnione. Dużo miejsca poświęcę praktycznym aspektom inwestowania w nieruchomości, które stało się niemal ulubioną formą pomnażania pieniędzy przez Polaków. Wskażę zarówno ciekawe sposoby, jak i potencjalne ryzyka, których należy się wystrzegać. Mój wykład odbędzie się już w piątek, 10 stycznia, o godz. 13.30.

    Aby wziąć udział w Forum Finansów i Inwestycji należy dokonać bezpłatnej rejestracji na stronie forumfinansow.pl, gdzie znajdziecie również wszystkie informacje dotyczące potwierdzonych prelegentów, wystawców oraz zaplanowanych debat. Ja sam będę obecny zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia więc będziecie to również możliwość spotkania się ze mną i pogadania. 

    Myślę, że styczniowe Forum będzie świetną okazją do spotkania się w inwestorskim gronie. Dotychczas duże imprezy omijały Warszawę koncentrując się na południu Polski. Jeżeli więc chcecie spędzić dwa ciekawe dni w szeroko pojętej tematyce inwestycyjnej, koniecznie dokonajcie bezpłatnej rejestracji, gdyż liczba miejsc jest ograniczona. Mam nadzieję, że styczniowa konferencja będzie dobrym wstępem do 2020 roku, który będzie zdecydowanie lepszy od obecnego pod względem rynkowych stóp zwrotu.