Z powodu pandemii i ograniczeń, do odwołania odbiór osobisty książek zostaje zawieszony

Trwają prace techniczne. Funkcjonalności zakupowe zostaną włączone we wtorek, 7 lipca.

Logo Wydawnictwa Linia

( ... szt. )
Ustawienia
Rejestracja Logowanie
Tu jesteś: Strona główna » Aktualności » Czytaj w sieci » Blog Appfunds
Reklama

Blog Appfunds

App Funds

Blog inwestora dla inwestorów i oszczędzających. Wędruj drogą od zera do milionera.
  • Najlepsze lokaty i konta oszczędnościowe
    Sprawdźmy, gdzie znajdziemy aktualnie najlepsze lokaty i konta oszczędnościowe.

    Przy tak niskim oprocentowaniu w bankach możemy nieco podratować się udziałem w wybranych promocjach.



    Natomiast aktualne oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych jest bardzo niskie.


    KONTA OSZCZĘDNOŚCIOWE

    W mBanku możemy założyć rachunek oszczędnościowy "Moje cele" na 2,5% (do 20 tys. zł, przez 4 pełne miesiące kalendarzowe). Aby uzyskać oprocentowanie 2,5%, należy w danym miesiącu wpłacić co najmniej 100 zł więcej niż posiadaliśmy na rachunku w poprzednim miesiącu - dodatkowo mBank oferuje 140 zł premii dla otwierających eKonto.

    Zainteresowanym inwestowaniem warto wskazać, że mBank oferuje konta maklerskie IKE/IKZE z dostępem do rynków zagranicznych.

    W Crédit Agricole na nowych czeka 3% na Rachunku Oszczędzam (do 20 tys. zł, przez 3 miesiące) oraz 200 zł premii za założenie konta osobistego.

    Z kolei Bank Pekao proponuje 2% na koncie oszczędnościowym (do 20 tys. zł, przez 120 dni) + 150 zł premii za założenie konta osobistego.

    Podobnie 2% znajdziemy w Getin Banku i to przez rok, ale z górnym limitem 10 tys. zł - należy założyć konto osobiste i przystąpić do promocji "Bonus za aktywność" (główny warunek: comiesięczny wpływ wynagrodzenia min. 1500 zł). Dla większych kwot Getin ma Elastyczne Konto Oszczędnościowe na 1% (do 400 tys. zł, przez 2 miesiące).

    LOKATY

    Bank Millennium proponuje 2,5% na trzymiesięcznej lokacie (do 15 tys. zł) dla uczestników programu poleceń. Wystarczy przy zakładaniu konta osobistego podać kod polecającego i spełnić warunki promocji: wydać 360 zł kartą lub BLIKIEM w ciągu 30 dni od założenia konta.

    Jeżeli nie posiadasz takiego kodu, możesz skorzystać z mojego: 28139227.

    Nest Bank oferuje Nest Lokatę Witaj nowym klientom: 2,5% (do 10 tys. zł, na 3 miesiące lub 6 miesięcy z wpływem wynagrodzenia) zakładającym konto osobiste.

    W Santanderze znajdziemy czteromiesięczną lokatę mobilną na 2% (do 20 tys. zł).

    W Getin Banku Lokata Mobilna Na Start ma niższą stawkę: 1,5% (do 10 tys. zł, przez 2 miesiące, wymagane zgody marketingowe).

    Lokata na Nowe Środki Plus w Idea Banku płaci 2,2% na miesiąc, 2,1% na 2 miesiące lub 2% na 3 miesiące (od 500 zł do 1 mln zł, nowe środki względem 20 sierpnia br., wymagane konto osobiste).

    Dla osób, którym nie przeszkadza brak gwarancji BFG, tylko inne - włoskie i estońskie, skierowano lokaty Facto (na przykład 1,6% na 9 miesięcy) oraz Inbanku (m.in. 1,6% na rok). W obydwu instytucjach kwota minimalna lokaty wynosi 5 tys. zł.

    Osobiście uzupełniam ofertę banków obligacjami skarbowymi indeksowanymi inflacją, a prawdziwych zysków trzeba szukać gdzie indziej, na przykład na giełdzie.


  • Czy warto kupić akcje Allegro w IPO? Ruszyły zapisy

    Dziś ruszyły zapisy na akcje Allegro w IPO w transzy inwestorów indywidualnych. Potrwają one do najbliższego poniedziałku 28 września (włącznie). 

    Oczywiście od razu pojawia się zasadnicze pytanie, czy warto kupić akcje Allegro w IPO


    Aby na nie odpowiedzieć, najpierw należy sięgnąć do dokumentów źródłowych, czyli prospektu emisyjnego. I tu pojawia się pierwsza przeszkoda - sporządzono go tylko w języku angielskim. Po polsku przygotowano jedynie podsumowanie.

    Podobną ofertę mieliśmy ponad trzy lata temu w przypadku IPO Play'a (prospekt po angielsku, skrót po polsku).

    Czasu na podjęcie decyzji nie zostało zbyt wiele, a jak zwykle inwestor detaliczny ma tym trudniejsze zadanie, że musi dokonać zapisu w ciemno po cenie maksymalnej 43 zł za akcję.

    Ostateczna cena zostanie ustalona na podstawie księgi popytu budowanej przez inwestorów instytucjonalnych w przedziale od 35 zł do 43 zł i powinna zostać ujawniona 29 września

    W sumie zostanie zaoferowanych do 187,8 mln akcji Allegro, z czego maksymalnie 5 procent przeznaczono dla indywidualnych. Akcje są sprzedawane przede wszystkim przez dotychczasowych właścicieli: fundusze private equity Cinven, Mid Europa Partners i Permira oraz kadrę zarządzającą, którzy przy cenie maksymalnej za akcję 43 zł otrzymają 7 mld zł. Tylko miliard zł pójdzie bezpośrednio do spółki ze sprzedaży nowych akcji i zostanie przeznaczony na spłatę zadłużenia.

    Wspomniane fundusze private equity przejęły Allegro jesienią 2016 r. z rąk Naspers płacąc 3,25 mld dolarów.

    Akcje zostaną zapisane na rachunkach maklerskich 6 października. Wstępnie ustalono, że debiut Allegro na GPW nastąpi 12 października.

    IPO Allegro będzie dostępne w większości biur maklerskich (wyjątki z ważniejszych to ING Bank Śląski i BM BNP Paribas).

    Ich pełną listę i podsumowanie oferty dla inwestorów detalicznych znajdziecie tutaj.

    Prospekt emisyjny.

    Wyciąg warunków oferty.

    Tłumaczenie podsumowania prospektu na polski.

    Wybrane dane finansowe (kliknij w obrazek, aby powiększyć):

    źródło: Allegro

    Allegro dynamicznie zwiększyło sprzedaż i zyski w tym roku, głównie za sprawą lockdown'u i pandemii, które napędziły handel w sieci: w pierwszym półroczu w porównaniu z 2019 r. przychody wzrosły z 1,17 mld zł do 1,77 mld zł, a zysk netto ze 195,7 mln zł do 289,7 mln zł (całkowity dochód wyniósł 224 mln zł).

    Dlatego możemy oczekiwać, że w 2020 r. zysk netto istotnie przekroczy poziom z ubiegłego roku: 389,7 mln zł.

    Jednak wskaźnikowo będzie to nadal droga spółka - przy maksymalnej cenie akcji 45 zł Allegro byłoby wyceniane na 44 mld zł. Współczynnik cena do zysku (C/Z) za 2019 r. przekraczałby 100 i dopiero po udanym finansowo 2020 r. mógłby nieco spaść. Spółka zakłada, że w kolejnych latach nadal będzie rosła, co opiera między innymi na wciąż niskim udziale sprzedaży online w całym handlu detalicznym (w Polsce w 2019 r. 8,4 proc. - dla porównania w Wlk. Brytanii 18 proc., a w Chinach już 27 proc.).

    Allegro deklaruje w prospekcie, że nie ma zamiaru wypłacać dywidendy

    Zauważmy też, że na rozwój spółki nie pójdzie nawet złotówka z IPO (tylko częściowe wyjście z akcji przez właścicieli i miliard złotych na redukcję zadłużenia Allegro).

    Jakoś to wszystko razem nie wywołuje u mnie wielkiego entuzjazmu. Natomiast należy podkreślić, że wysoki popyt ze strony inwestorów instytucjonalnych jest gwarantowany.

    Ze względu na wielkość spółki (kapitalizacja rynkowa prawdopodobnie przekroczy poziom "najcięższego" w WIG20 CD Projektu) instytucjonalni muszą kupować Allegro do swoich portfeli i teraz starają się nieco zbić cenę w czasie budowy księgi popytu.

    Na plus jest fakt, że Allegro wejdzie do WIG20 (prawdopodobnie kosztem mBanku) i dzięki temu nieco spadnie udział w indeksie spółek z balastem skarbu państwa.

    Na pewno IPO pomaga, że globalnymi koordynatorami oferty są doświadczone banki inwestycyjne Goldman Sachs i Morgan Stanley.

    Poza tym sama branża e-commerce jest postrzegana na świecie obecnie jako bardzo atrakcyjna - potwierdza to choćby ubiegłotygodniowy debiut spółki THG w Londynie (+32 proc.). Z kolei akcje Amazon tylko w tym roku podrożały aż o 60 proc. i w efekcie lider sektora wskaźnikowo również nie należy do tanich spółek (oględnie mówiąc). Natomiast tańsi są inni ważni gracze: Alibaba czy eBay.

    Podsumowując - aby podjąć samodzielną, rozsądną decyzję, najlepiej na spokojnie przeczytać i przeanalizować prospekt emisyjny. Szkoda, że sporządzony tylko po angielsku.

    Osobiście cieszę się, że Allegro wchodzi na GPW i rozrusza rynek. Jednak nie zamierzam brać udziału w IPO, tylko pozostanę kibicem. Podejrzewam, że będzie okazja kupić te akcje taniej. Możliwe, że powtórzymy w jakiejś części scenariusz podobny do tego z Play'a.

    Co paradoksalne, nie wykluczam dużej redukcji zapisów w transzy inwestorów indywidualnych, ponieważ maksymalnie jej wielkość sięgnie ok. 400 mln zł. A po rynku krąży dużo wolnej gotówki wyciągniętej ze słabo oprocentowanych depozytów bankowych.

    Nie jestem przekonany do gry w stylu: kup drogo, sprzedaj jeszcze drożej, choć patrząc na szaleństwa, jakie wyprawiają się na Nasdaq-u (przykład), może to się jednak udać, zwłaszcza przy zejściu z ostateczną ceną w IPO z maksymalnego poziomu 43 zł za akcję.

    Istotna też będzie koniunktura na giełdach w najbliższych kilku tygodniach.

    Na koniec dodam, że mam jeszcze jeden ważny powód, dlaczego nie wchodzę w to IPO: posiadam i dokładam fundusze ETF odwzorowujące zachowanie indeksu S&P 500. A w tym indeksie udział akcji Amazon wynosi około 5 procent, czyli z każdych stu złotych wydanych na taki ETF 5 złotych inwestuję w Amazon. W ten sposób pośrednio stawiam na globalnego lidera, który być może w końcu mocniej wejdzie też do Polski, co zachwiałoby pozycją Allegro.



  • Najpopularniejsze obligacje płacą rocznie... 0,5 proc.

    W sierpniu Polacy najchętniej kupowali trzymiesięczne obligacje oszczędnościowe na... 0,5 proc. w skali roku (a jeszcze trzeba od odsetek odjąć podatek 19 proc.). Wydaliśmy na nie 821,7 mln zł. Na kolejnych miejscach plasują się obligacje czteroletnie (676,7 mln zł), "dwulatki" (269,6 mln zł), "dziesięciolatki" (94 mln zł) oraz "trzylatki" (21,8 mln zł). Tradycyjnie najmniejszym zainteresowaniem cieszą się papiery przeznaczone dla beneficjentów programu "Rodzina 500+" (10,8 mln zł).

    Aktualna oferta obligacji skarbowych.

    A tak wygląda łączna sprzedaż obligacji w latach 2019-2020:


    Skąd wziął się ten wystrzał do góry w kwietniu br.?

    Po prostu wtedy był ostatni moment, aby skorzystać z lepszych warunków niż obecne. Co ciekawe, w kwietniu liderem sprzedaży okazały się obligacje czteroletnie indeksowane inflacją: 2,4 proc. w pierwszym roku oraz inflacja CPI + marża 1,25 proc. w kolejnych latach. Teraz możemy tylko pomarzyć o takich obligacjach.

    Potem sprzedaż mocno siadła, ale zaczyna lekko odbijać. 

    Czy obecnie kupujecie obligacje skarbowe, w tym trzymiesięczne?


    Osobiście przestałem już ponad rok temu i wcześniej zbudowałem sobie pozycję przede wszystkim w dziesięciolatkach indeksowanych inflacją. Dzięki temu obecnie na wielu seriach mam dopisywane całkiem niezłe odsetki, na przykład do czerwca 2021 r. 4,9 proc. w przypadku obligacji kupowanych w czerwcu 2019 r.:



    Natomiast jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, kiedy ktoś korzysta z obligacji trzymiesięcznych. Zamiast trzymać na 0 procent w banku, lepiej dostać cokolwiek i to bez górnego ograniczenia kwoty limitem BFG (równowartość 100 tys. euro) oraz konieczności przerzucania środków z banku do banku.

    Oczywiście cały czas pamiętamy, że inflacja CPI wynosi obecnie 2,9 proc. (szybki szacunek GUS za sierpień), czyli realnie tracimy na tych obligacjach, podobnie zresztą jak na lokatach i kontach oszczędnościowych - dlatego od września zawiesiłem publikację comiesięcznego zestawienia (będę je jedynie aktualizował co kilka-kilkanaście dni).

    W tym momencie w bankach najsensowniej trzymać podręczne środki na bieżące wydatki oraz ewentualnie możemy zyskać w wybranych promocjach. 

    Przykładowo Bank Millennium tradycyjnie oferuje 200 zł za założenie konta osobistego i spełnienie prostych warunków. Do tego dokłada 20 zł w aplikacji Goodie, 70 zł za założenie konta dla dziecka oraz konto oszczędnościowe na 1% (do 25 tys. zł, przez 60 dni).


  • Jak zarabiać więcej na giełdzie? Unikaj spółek z udziałem państwa

    Pasywnie zarządzane fundusze ETF w większości wygrywają z innymi funduszami w dłuższym horyzoncie czasu przede wszystkim dzięki dużo niższym kosztom. Natomiast nie znaczy to, że wszystkie aktywne strategie są z góry skazane na porażkę - na jedną z nich wskazuje "Financial Times".

    Aktywnie zarządzający funduszami ETF na rynkach wschodzących znaleźli interesującą anomalię pozwalającą pokonywać benchmarki. Zasada jest prosta: unikaj spółek kontrolowanych przez państwo.


    Dzięki niej Wisdom Tree Emerging Markets Ex-State-Owned-Enterprises Fund (symbol XSOE) uzyskał w ostatnich pięciu latach średnią roczną stopę zwrotu na poziomie 13 proc. przy medianie rynkowej dla tej grupy ETF-ów 7,8 proc. Jeszcze lepszy wynik "wykręcił" The Emerging Markets Internet and Ecommerce ETF (EMQQ): średnia roczna zwrotu za ostatnie pięć lat sięga 23,8 proc.

    Obydwa ETF-y omijają spółki z udziałem państwa w akcjonariacie powyżej dwudziestu procent. Takich spółek na rynkach wschodzących znajdziemy przeciętnie na poziomie 25-30 proc. kapitalizacji danego rynku.

    Spółki zdominowane przez państwo niespecjalnie dbają o interes pozostałych akcjonariuszy i wzrost zysków. Często dotyka je korupcja, targają nimi wewnętrzne konflikty interesów, szerzy się nepotyzm. Dlatego spisują się gorzej od innych.

    U góry skumulowana stopa zwrotu spółek z indeksu MSCI Emerging Markets bez udziału państwa, u dołu z jego udziałem:

    źródło: Wisdom Tree

    Co prawda Polska znajduje się na pograniczu rynków rozwiniętych i rozwijających się, ale my doskonale znamy ten problem.

    Spokojnie, zaraz się rozkręci.#WIG20 #GPW pic.twitter.com/u3XR5TxWXK

    — Zbyszek Papiński (@appfunds) September 8, 2020

    Oczywiście nie jest tak, że trzeba z automatu skreślać spółki z państwowym akcjonariatem i zdarzają im się też lepsze okresy. Jednak w strategii długoterminowej opieranie się na nich wydaje się słabym pomysłem, o czym przekonuje również choćby ETF odwzorowujący zachowanie zdominowanego przez skarb państwa indeksu WIG20. Niewiele pomogła też zmiana benchmarku na WIG20TR, czyli uwzględnienie dywidend wypłacanych przez spółki z indeksu - aktualnie stopa dywidendy z indeksu WIG20 to marne 1,1 proc.

    Po dekadzie notowań na GPW ETF znajduje się sporo niżej niż w momencie startu:


    Od roku na GPW notowany jest ETF na średnie spółki, mniej "zainfekowane" przez SP (tutaj pisałem o jego debiucie). W sumie upłynął trochę za krótki okres do wiarygodnej oceny, ale wynik nie powala na razie na kolana: -4,8 proc. Beta Securities przygotowuje też ETF na sWIG80.

    Obecnie w praktyce polski inwestor musi samodzielnie dokonywać selekcji spółek albo po prostu skierować się ku rynkom zagranicznym.



  • Czekali, czekali, aż się doczekali spadków. Pojawiła się korekta

    W końcu pojawiła się upragniona przez wielu inwestorów korekta. W czwartek amerykańskie indeksy zanurkowały: Nasdaq spadł o 5 proc., a S&P 500 o 3,5 proc.

    Przecena silnie dotknęła niedawnych bohaterów: Tesla potaniała o 9 proc., Apple o 8 proc, Microsoft o 6,2 proc...

    źródło: Finviz

    Tutaj możecie sobie sprawdzić fajne interaktywne notowania w serwisie Finviz.

    W notowaniach posesyjnych akcje dalej spadały, a dziś rano kontrakty terminowe na indeksy także pokazują czerwień. W piątek istotne będę dane z amerykańskiego rynku pracy (publikacja godz. 14:30) i jeszcze ważniejsza będzie reakcja rynków.

    Czy to początek jakiegoś poważniejszego ruchu w dół?


    Tego oczywiście teraz nie wie nikt. 

    Ostatnie dynamiczne wzrosty były momentami irracjonalne - w przypadku Apple i Tesli euforię w sierpniu wywołały oczekiwane splity akcji przeprowadzone 31 sierpnia (Apple 4:1, Tesla 5:1).

    Inwestorzy i Tesla

    Jeżeli posiadasz akcję Tesli za 2000 dolarów i po splicie zamienia się ona w 5 akcji po 400 dolarów, to matematycznie nadal masz akcje Tesli o wartości tych samych dwóch tysięcy USD. 

    A jednak na wielu trik ze splitem zadziałał, co wskazuje, że być może wzrosty w ostatniej fazie napędzali niedoświadczeni inwestorzy, którzy tłumnie pojawili się w tym roku na rynkach kapitałowych. 

    W sierpniu Tesla była najpopularniejszą akcją wśród ponad 650 tys. europejskich klientów DeGiro (w Polsce Biomed Lublin - typowy przykład home bias).


    Możliwe, że do zleceń drobnych klientów detalicznych podłączały się algorytmy firm HFT, które posiadają do nich dostęp, zanim zlecenia wpłyną na giełdę. 

    Robinhood jest zagrożony karą powyżej 10 mln dolarów za niedostateczne informowanie klientów o tych praktykach.

    Aktualizacja 6 września.

    Okazuje się, że za ostatnimi zwyżkami w dużej mierze stoi zdemaskowany "wieloryb z Nasdaq", czyli japoński SoftBank.  Japończycy kupowali niesamowite ilości opcji call na spółki technologiczne - średnia dzienna obrotów opcjami w ostatnich tygodniach była trzykrotnie wyższa niż w poprzednich trzech latach. W ten sposób sztucznie powiększali popyt na akcje (wyjaśnienie mechanizmów).

    Co ciekawe, sierpniowe wzrosty do sprzedaży akcji wykorzystali insiderzy. Jak wylicza "Financial Times", w ubiegłym miesiącu kadra kierownicza amerykańskich spółek pozbyła się akcji aż za 6,7 mld dolarów. Ostatnio wyrzucali je z portfeli na taką skalę w listopadzie 2015 r.

    "Menedżerowie są znacznie bardziej pesymistyczni, niż inwestorzy. Jeśli uważasz, że przyszłe perspektywy są niejasne, a twoje akcje pędzą do góry, ich sprzedaż ma sens" - tłumaczy Max Gokham z Pacific Life Fund Advisors. 

    Pomimo wczorajszej dramatycznej przeceny warto spojrzeć na rynek w szerszej perspektywie. Na wykresach widzimy na razie jedynie mały, czarny ząbek:


    Zobaczymy, czy wyklaruje się z tego jakaś dłuższa fala spadkowa.

    Miliarder Bill Ackman w wywiadzie dla Bloomberg TV mówi, że nie wydarzyło się jeszcze nic szczególnego. Natomiast wkraczamy w niepewny okres - w tym końcówki kampanii prezydenckiej w USA. A rynki nie lubią niepewności.

    Ackmann zasłynął w tym roku z trafnego obstawienia pęknięcia bańki spekulacyjnej przed wybuchem pandemii i tym, że wyszedł z transakcji 23 marca w samym dołku, tuż przed startem dynamicznego odbicia. W efekcie zyskał aż 2,6 mld dolarów.

    A co aktualne spadki oznaczają dla mnie? Nic nadzwyczajnego. Chętnie uzupełnię portfel na niższych poziomach, między innymi ETF-ami na S&P 500.

    Nawet po wczorajszej przecenie S&P 500 wciąż znajduje się sporo ponad 50 proc. powyżej marcowych dołków, a jeszcze w tym tygodniu bił swoje rekordy wszech czasów.